środa, 14 listopada 2012

WIECZNIE GŁOOODNA.

Uwielbiam jeść! O moim totalnym antyskillu w kwestii gotowania już pisałam i nie będę do tego wracać. Do wpisu o wiecznym głodzie zainspirowała mnie Kaa., wrzucając pewien obrazek na swojego bloga. Do jedzenia nie mam żadnego urazu, bo na szczęście wychowałam się w domu, gdzie obiad był przywilejem, a nie obowiązkiem. Żadnego zmuszania. Słodycze z kolei były ograniczone: w niedzielę mogłyśmy się z siostrą nawpieprzać batoników, cukierków, żelków i innych śmieci, aż wychodziło nam uszami, by potem przez cały tydzień nie mieć do nich żadnego dostępu. Wyniosłam dzięki temu dobre przyzwyczajenia żywieniowe z dzieciństwa, ale mam wielki pociąg do wszelkich słodkości, tak sumiennie wydzielanych jeszcze kilka lat temu. Żelkom nigdy nie powiem nie, a zestaw Nutella + łyżka to świetny antydepresant.

Do jedzenia nigdy nie trzeba mnie namawiać. Na co dzień jem dużo i zdrowo, a przynajmniej się staram. Śniadanie musi być (nooo, powiedzmy), nie dam rady przejechać całego dnia na 1-2 obfitych posiłkach. Nawet, gdy jestem usatysfakcjonowana jedzeniem, które przyswoiłam 15 minut wcześniej, na pytanie "masz ochotę na...?" zawsze odpowiadam twierdząco. Ludzie mają tendencję do odmawiania, gdy ktoś im coś proponuje. Ja z kolei jestem bardzo otwarta, jeśli ktoś chce mi wcisnąć połowę swojego batonika, kilka garści czipsów czy wafelki, które podgryza na wykładzie. Zawsze znajdzie się miejsce. To tak, jak z deserem. To jedna wielka pułapka - węglowodany spalają się najszybciej, więc pół godzimy po zapchaniu się słodyczami znów odczuwa się głód. Dlatego właśnie jestem tak wielką fanką mięsa - wielki, krwisty stek wystarcza na długie godziny. Moment, w którym baterie mi się wyczerpują jest bardzo łatwy do wykrycia: zwalniam. Dosłownie. Wlokę się 100 m za znajomymi ze zbolałą twarzą wypatrującą chociażby McDonalda. Przydałaby mi się umiejętność podobna do wielbłądziej - one magazynują wodę, ja bym chciała umieć to robić z energią.
Lodówka mnie wzywa. Muszę iść.
Smacznego!
Bina.

PS nie, nie ważę 289 kg.

74 komentarze:

  1. No to ja mam odwrotnie. Jem, bo muszę. Ale jak coś mi bardzo smakuje, to pochłaniam. W ogóle teraz jestem zabiegana, nie jem - trochę głoduję, tracę energię i jest źle. Czas to zmienić.
    Przypomniałaś mi Joey'a z 'Przyjaciół' ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okej! <3 Z Tobą nigdy nie będę głodna chodzić! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. pewnie jest chudzielcem, który je kilogramy kurczaków z mc donalda ;) najfajniejsze jest dzielenie wszytskim na uczelni :) co studiujesz we Francji?

    OdpowiedzUsuń
  4. ja także nie mogę obejść się bez jedzenia, często nie umiem sobie czegoś odmówić i to jest mój problem :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też bym cały czas coś jadł.xd

    OdpowiedzUsuń
  6. mam tak samo. słodycze zawsze się do mnie uśmiechają :D a właśnie teraz wcinam chałwę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Też jestem wiecznie głodna :D

    OdpowiedzUsuń
  8. to ja tak nie mam :P ale tez umiejetnosci d ogotowania u mnie brak ^^, zawsze zazdroscilam osobom, które jadły i jadły , a w ogóle nie tyły:D

    OdpowiedzUsuń
  9. heh mam koleżankę, która tak jak Ty jest wiecznie głodna;)

    OdpowiedzUsuń
  10. nowy wyglad bloga? wyglada super!

    OdpowiedzUsuń
  11. widzę zmiany na blogu, fajnie :) fajnie jest umieć nie odmawiać kiedy się ma na coś naprawdę ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiecznie głodna -> Kaa. (www.be-neutral.blogspot.com) :D
    Rozbroiłaś mnie swoim opisem bloga.xD
    No dobra, ale ja mam wrażenie, ze połowę dnia tracę;(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tam nie mam jakiegoś ogromnego parcia na słodycze... Nie wiem tylko jak się ma do tego czekoladowe ciasto stojące przede mną. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. dopieor teraz mi Kaa. powiedziała, że ją do tego posta zainspirowałaś, jaka skucha o fuck.xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Jesteś niemożliwa.:D Tobie by się przydały chomicze poliki, w których jak w torbie magazynowałabyś zapas jedzenia na potem. Ja jakoś za słodyczami czy chipsami(choć po nie czasem częściej sięgam) nie jestem, ale jak tylko je ujrzę, to samoczynnie ręka sięga po nie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też ciągle jem, głównie słodycze, ale normalne normalne jedzenie też, no i picie też i... wszystko, dobra, wszystko. Ale jem mało. Bardzo często ale mało. No i mam szybką przemianę materii ;D
    Sin.
    (www.Sinka-Nah.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nawet ja Jej go opublikowałam na tablicy stąd go miała;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Niektórzy mają się fajnie, bo mogą jeść, a nie tyją ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja właśnie dzisiaj jadłam, jadłam, jadłam.. chociaż.. w sumie ciągle jem, tyle, że przed dietą była to czekolada, żelki i tak dalej a teraz np. serek naturalny ze słodzikiem. Pomimo tego, że jestem na diecie, dalej jem czekoladę, choć wiem, że nie powinnam.

    Co do płynu do płukania ust - Sachol jest dobry, jednak ja wolę powiew świeżości od Listerine i przy nim zostanę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. 'Gdyby Bóg był kobietą, nie pozwoliłaby żeby po jedzeniu się tyło. Nie istniałoby coś takiego, jak te s*ki kalorie!' :D

    OdpowiedzUsuń
  21. hahaha :D lubię jeść, ale kiedy mam ochotę i jestem głodna. jak ktoś wmusza we mnie jedzenie, to mam ochotę rozszarpać. odechciewa się wszystkiego. ze słodyczami już się uspokoiłam, choć raz na jakiś czas mam takie napady, że jem dużo i często. hmm, właściwie to zgłodniałam teraz :P

    OdpowiedzUsuń
  22. daj spokoj, w podstawowce mialam bardziej zgrana chociaz takie dzieciaki z nas byly -,-

    OdpowiedzUsuń
  23. Jem dużo, ale nie widać. To zaś sprawia, że jem jeszcze więcej. Ale nie żadnych batonów czy czekolad (dziś pierwszy raz od 3 miesięcy miałem ją w ustach) ale biorę do ręki bułę, w drugą kiełbachę, na to plasterek sera, cola i można oglądać jakiś film :)

    OdpowiedzUsuń
  24. a ja nie przepadam za jedzeniem... ogólnie jakoś nie czerpię przyjemności z pochłaniania wszelakiego rodzaju dań. jedynie słodycze (co widać po mojej wadze) :D

    OdpowiedzUsuń
  25. świetny blog :)
    Zapraszam do mnie, kilka nowości m.in pierwsze intro mojej nowej piosenki "Bilet po szczęście" :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. ja również pochłaniam niemalże wszystko, co mi 'stanie na drodze' i mam niedowagę ;/
    byłam nawet u lekarza z tym, ale wszystko ok, więc tylko się cieszyć i jeść dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz bardzo fajnego bloga :) Będę zaglądac

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też uwielbiam jeść, ale przede wszystkim czekoladę :) i nie mam kompletnie żadnego umiaru :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Przyznaj się, że wiecznie palisz trawę i dlatego ciągle jesteś głodna, a nie jakieś takie wymówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. mac miller tez kocha najki, ma ich conajmniej 100 http://www.youtube.com/watch?v=bVvpHHAr9Js stąd wałek ci śle na dzień dobry, na pewno zaczniesz go dobrze słuchając dobrego gówna ;)

    a co do żarełka to chyba nikt nie jada wiecej niz ja :/ ale to akurat nie jest dobre, umre w wieku 36 lat bo wątroba nie wytrzyma. Gastro all day every day

    OdpowiedzUsuń
  31. FAJNY CIEKAWY BLOG OBSERWUJE I APRASZAM DOMNIE http://peaceandloff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Hehe!! Też uwielbiam jedzonko! Jedzenie daje mi radość! Przepadam za makaronami i mięskiem a jeśli na horyzoncie widzę śliwki w boczku to się aż trzęsę - i słodkie i pożywne;)

    OdpowiedzUsuń
  33. ej no to, że wyglądałam jak pulpet nie oznacza, że jestem żarłokiem!xD Wprost przeciwnie. Jestem ostatniuo niejadkiem:P

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziękuję za komentarz pod moim przedostatnim postem! :)
    Cieszę się, że Ci się podobał.

    Korzystając z okazji, chciałabym Cię zaprosić na konkurs
    - do wygrania zestaw kosmetyków Green Pharmacy.

    Pozdrawiam, miłego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. a mimo to i tak pewnie jesteś chudzinką :) bo masz dobrą przemianę materii

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam jedzonko i słodycze, nawet w tej chwili obżeram się cukierkami. ;p

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja też lubie czasami sobie pojeść ;D
    A obok mnie stoi właśnie nutella i łyżka ;p

    OdpowiedzUsuń
  38. ja jem dużo, ale najpierw jest selekcja:D

    OdpowiedzUsuń
  39. mnie też nie trzeba namawiać do jedzenia

    OdpowiedzUsuń
  40. jak możesz tak brzydko o sobie mówić?:O żaden bachor, tylko słodki dzidziuś! Byłam pulpetem to fakt oczywisty!:D

    OdpowiedzUsuń
  41. w takim razie muszę kiedyś obczaić go ;d

    OdpowiedzUsuń
  42. zapraszam do Polski do mnie, ale Ty stawiasz?;D

    OdpowiedzUsuń
  43. o wypraszam sobie, ja nie byłam bachorem!:( bachory to dzieci niechciane :P

    OdpowiedzUsuń
  44. kiedy byłam mała, strasznie nie lubiłam jeść, musiano mnie wręcz do niego zmuszać. jadłam więc bardzo mało. teraz jakoś jem więcej, tyle że w większych odstępach czasu, co wychodzi mi w sumie na dobre :) jednak słodycze pochłaniam kilogramami, niestety xd i również nie odmówię nikomu, kto częstuje mnie jedzeniem ;p

    OdpowiedzUsuń
  45. Też chcę jeść tyle i nie tyć! :P

    OdpowiedzUsuń
  46. om om om ♥ jedzonko zawsze spoko :D

    OdpowiedzUsuń
  47. A ja mam tak z piciem. Wiecznie mi się pić chce. Ledwo wyjdę z domu, a już szukam sklepu. I byle się czegoś napić. Jeść też lubię, ale ja mam huśtawki od dnia kiedy nie mogę patrzeć na jedzenie, do dnia z żołądkiem bez dna.

    OdpowiedzUsuń
  48. miło Cię poznać Sabino! :)
    oby następny był lepszy. oddałabym wiele, by tak było.

    OdpowiedzUsuń
  49. ja mogę non stop jeść kiedy mam te nieszczęsne kobiece dni, ale zwykle kończy się jednak na czymś ekspresowym i średnio zdrowym niestety...

    OdpowiedzUsuń
  50. Tez tak mam ; c A do tego tendencje to przbierania.

    OdpowiedzUsuń
  51. a ja tak nie ma ;) jem tylko tyle, żeby zaspokoić głód, za to nigdy mi dosyć herbaty ;d
    nie jem mięsa wcale i jakoś nie odczuwam z tego powodu braku energii, wręcz przeciwnie, jestem jej pełna ;d

    OdpowiedzUsuń
  52. aż zgłodniałam :D::D

    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  53. też uwielbiam jeśc, ciągle coś wcinam ;) a nad zestaw nutella + łyżka przedkładam tylko masło orzechowe + łyżka ;)

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM