Ależ zaległości! W blogowaniu nie podoba mi się to, że wypada pisać regularnie. Odpowiadało mi to do niedawna, ale ile można? Cóż, w każdym razie czas wolny chwilowo wrócił, zabieram się za nowe fascynujące opowieści.
Portugalczycy! Cóż za naród. Nie lubię generalizować - nie każdy Polak jest złodziejem a nie każdy Francuz się przesadnie perfumuje, ale obserwowanie 'narodowych' cech to jedno z moich hobby. Spędziłam czadowy weekend w Porto, gdzie zaznałam portugalskiego luzu... Nie znałam stereotypów - dowiedziałam się, że podobno ludzie tam są stosunkowo pesymistyczni, sama zaobserwowałam przeciwieństwo. Jedyne, czego się spodziewałam, to długaśnych włosów na przedramionach młodych kobiet - tata mnie ostrzegał, że Portugalczycy (i Portugalki) są strasznie owłosieni... Nie, to chyba też na szczęście nie jest prawda.
Przypadkiem trafiliśmy na wielkie święto - początek lata, São João, gigantyczna impreza w Porto! Lampiony, kwiaty, grillowanie z sąsiadami, fajerwerki, całonocne koncerty... Tam ludzie uwielbiają świętować. Najciekawszą tradycją było kupowanie plastikowych młotków i, uwaga, uderzanie nimi w głowę wszystkich po kolei. Gdy dowiedzieliśmy się o tym z Samcem Alfa od naszych gospodarzy z Couchsurfingu, podeszliśmy do tego nieco sceptycznie - nie dlatego, że nie lubimy dziecinnych zabaw, ale nie spodziewaliśmy, że ten szał rzeczywiście ogarnia wszystkich. Każda osoba z przedziału wiekowego od 2 do 100 lat posiada kolorowy młotek, który przy uderzeniu wydaje irytujący piszczący dźwięk. Pukasz (naprawdę szukałam jakiegoś przyzwoitego słowa, ale nie znalazłam) wszystkich, oni ci oddają, rewelacyjna zabawa! Ważnym aspektem było to, że nikt nie reagował na to agresywnie - zero zamieszek, żadnych bójek, nawet krzyków... No stress. Każdy poddaje się młotkowym torturom, żule i naburmuszeni obywatele nieuczestniczący czynnie w zabawie nie mają prawa obrazić się, gdy ciągle dostają młotkiem w łeb. CZAD.

JP! Tak, oni też nie wyciągali żadnych konsekwencji.
Ludzie, u których mieszkaliśmy również charakteryzowali się bezstresowym podejściem do życia: zostawiali nam klucze do mieszkania, nie widzieli w tym nic dziwnego. Ja bym nie pozwoliła nieznajomym zostać u siebie w domu - to prawdopodobnie kwestia mojego polaczkowego podejścia do życia "na pewno coś ukradną". W Portugalii ludzie chociaż tym się nie martwią. Ich wyluzowanie zaczęło robić się odrobinę przytłaczające, w momencie, gdy zagubiony taksówkarz odwożący nas do czyjegoś mieszkania wysiadł z samochodu zapytać o drogę kogoś pod budką z piwem, a nas zostawił w środku. Problem polegał na tym, że nierozgarnięty koleś nie zaciągnął ręcznego, a samochód stał na górce. GENIUS. Każdy poddał się swoim odruchom: Samiec Alfa rozpoczął ewakuację, ale niestety drzwi były zamknięte, a ja postanowiłam wychylić się i zaciągnąć ręczny, ale jego tam nie było. Musiał być jakiś guzik na desce rozdzielczej albo inne magiczne pokrętło, w każdym razie brak klasycznej wajchy sprawił, że zmuszeni byliśmy obserwować w spokoju coraz bardziej zbliżający się do nas budynek. Przecięliśmy na szczęście pustą uliczkę i zbliżaliśmy się do krawężnika. Samochód pokonał przeszkodę bez żadnych trudności i minął się z wielkim filarem o centymetry, a przed stłuczką ze ścianą uchroniła nas ekipa spod budki z piwem wraz z taksówkarzem, który chyba dopiero teraz zdał sobie sprawę z całej sytuacji - wszystko działo się za jego plecami, jak w jakiejś debilnej komedii. Zastanawiałam się, jak w ogóle można zostawić samochód na górce na luzie, ale kierowca nie sprawiał wrażenia szczególnie zakłopotanego. Wsiadł, zaczął coś gadać po portugalsku (podobnie jak we Francji, ludzie będą za wszelką cenę starali zmusić cię do rozumienia ich języka), powiedział 'ojojoj', zaśmiał się i pojechaliśmy dalej. Luuuzik.
Bardzo mi się podobało. Byłam na plaży, zobaczyłam urocze miasteczko, jadłam pyszne rzeczy (normalnie preferuje mięso, jednak tym razem wybierałam ryby i ośmiornice - Portugalczycy gustują w bułeczkach nabitych podejrzanym mięsem i obleśnych tostach pływających w misce zupy zawierającej resztki z poprzedniego obiadu, wolałam więc świeżutkie sardynki) i po prostu spędziłam weekend na mega luzie. Nie wiem, czy do Porto wrócę, bo w zasadzie 'zaliczyłam' wszystko, co tam było, ale na pewno motywuje mnie to do dalszych podróży. Czadzior.
___________________________
/nie umiem liczyć
chcę tam. weź mnie ze sobą. teraz. już. natychmiast. BŁAGAM! siedzenie w pracy mnie dobija, a Ty taka uśmiechnięta :-))
OdpowiedzUsuńweronikarudnicka.pl
OOO Ty to masz ciekawe zycie ;D
OdpowiedzUsuńO jaaa, ale zazdroszczę. Sama siedzę na polsko-rosyjskim plenerze artystycznym i w zasadzie nie robię nic ;P
OdpowiedzUsuńNo wiesz... To taki finał jednego konkursu i w sumie to tydzień nic-nie-robienia nad jeziorem
UsuńDziękuję i dziękuję! Ale mój wyjazd z pewnością nie będzie tak bogato urozmaicony jak twoja podróż :D widzę zmianę w wyglądzie bloga, fajnie fajnie, nagłówek super, a Ty pięknie wyglądasz na tym zdjęciu po lewo. pukanie młotkami? brzmi zabawnie, ale pewnie by mi się to udzieliło. w Polsce nie obyłoby się bez zamieszek... bezstresowe podejście jest dobre, ale z tą taksówką to przesada. dobrze, że wyszliście z tego bez szwanku, wyluzowany człowieczek lol. piękne zdjęcia, życzę dalszych, udanych chwil w podróży ;)
OdpowiedzUsuńPORTO! Nawet nie masz pojęcia, jak Ci zazdroszczę! W tym roku wybrałam Hiszpanię, ale jak tylko pojawi się okazja, kolejnym moim celem jest Portugalia. A historia z taksówkarzem, rzeczywiście jak kadr z dobrego filmu komediowego. Domyślam się, że Wam w tamtej w chwili do śmiechu wcale nie było :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZ jednej strony zazdroszczę ci tych wszystkich podróży, a z drugiej chyba sama nie byłabym w stanie tak sobie jeździć ;p
OdpowiedzUsuńHmm, rzeczywiście strasznie wyluzowani ludzie - ja też bym nie dała komuś kluczy do mieszkania ;p
aaaa jesteś! super, że Ci się udała podróż :)) no to wypoczęta do roboty (haha żartuję :)). Couchsurfing mnie zadziwia ale my też zarówno w Paryżu jak i w Kopenhadze dostaliśmy klucze do mieszkań. W Kopenhadze jeszcze usłyszeliśmy że "to smutne, ale ostatnio zaczęli kraść rowery i trzeba było zacząć je przypinać" :D
OdpowiedzUsuńsuper nagłówek, ta mapa jest świetna :) A na takie leniuchowanie bym się wybrała... :)) ale sama, bezdzietnie :P
Portugalia to cudny kraj, wróciły mi wspomnienia z mojej podróży :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie byłam w Lizbonie i okolicznych miasteczkach, do Porto nie dotarłam - chociaż zawsze chciałam. :)
UsuńOoo, a ja się zastanawiałam co robisz, że tak długo nie piszesz :D W Portugalii nie byłam, ale mogę tam jechać tylko z powodu tych młotków!!
OdpowiedzUsuńaaaa, sesja <3 Póki co to słowo nie wywiera na mnie żadnego wrażenia, bo przez rok zapomniałam jak to jest być studentę ;)
OdpowiedzUsuńGenialne święto!;)I serio można bezkarnie przywalić komuś młotkiem??;))
OdpowiedzUsuńSwoją drogą w Porto jeszcze nie byłam i wiem gdzie teraz będę wyciągać Micha:)
OdpowiedzUsuńfajny szablon - w sumie jak każdy ;)
OdpowiedzUsuńteż bym sobie po podróżowała. jak na razie bujałam się tylko po Holandii, Niemczech, Czechach, Belgii. zamierzam się wybrać gdzieś, gdzie jest ciepło. ale brak funduszy.
zolte mlotki do mnie przemawiaja jak najbardziej.;D
OdpowiedzUsuńPodoba mi sie twoj nowy wyglada bloga.;)
ja tez nie jestem taka szybka wiec zawsze zaczynam biec jak to auto jest jeszcze za mna.;d
Chyba mam to samo - tak, polaczki nas okradną. Nie zapraszam ich też na imprezy ze znajomymi obcokrajowcami bo się schleją ^^ Ja też ;) Ale żeby pić to trzeba sie też umieć zachować a wielu tego nie potrafi ;)
OdpowiedzUsuńDobrze, że wypad się udał ! Więcej takich !
Nie byłam tam nigdy i właściwie moje zdanie na temat innych narodowości też jest niezbyt wyrobione, bo nigdzie nie podróżuje, ale może kiedyś uda mi się zwiedzić ciekawe miejsca i wtedy przekonam się jacy są :) Ja tak samo nie pozwoliłabym żeby jakiś nieznajomy u mnie mieszkał, z tego samego powodu co ty, no cóż taka już jestem :D
OdpowiedzUsuńWidać piękną plażę! Chciałabym tam być, bo w Portugalii mnie jeszcze nie było, a szkoda. :)
OdpowiedzUsuńPS. zajebisty szablon masz teraz.
hahahaha Ty to masz przygody kurde :D będziesz miała co opowiadać wnukom. Zjeżdżanie z górki uwięzieni w samochodzie? Załatwione! Czy tego chcesz, czy nie :D
OdpowiedzUsuńFajna zabawa z młotkiem, u nas by to nie przeszło :D Polaczki są nerwowe...
z tymi młotkami to dobra misja hehe :D ja bym biła policjantów bez opamiętania JP :) nie byłam w Hiszpanii, ale za rok chyba będę zmuszona :) mała jesteś śliczna!
OdpowiedzUsuńSuper nowy header, gratuluję! :) Świetne zdjęcia w letniej atmosferze, a młotki? Młotki przegenialne! Widzę, że couchsurfing sprawdza się świetnie, aż nachodzą mnie czasem myśli, czy nie warto byłoby spróbować ;-)
OdpowiedzUsuńhaha uśmiałam się czytając o tej taksówce, chociaż pewnie będąc na Twoim miejscu zesrałabym się ze strachu :D Portugalczycy mają właśnie w sobie takie bezstresowe podejście do życia, z jednej strony wydaje się być to bardzo fajne :) czyli wypad udany? :)
OdpowiedzUsuńTy tu mi zarzucasz zmiany,a u cb to co? Piękny nagłówek!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że u cb dobrze. Już myślałam, że o nas zapomniałaś!
Jak widzę Porto doświadczyło Tobie wrażeń, taa... mocnych wrażeń. Historia o młotkach mnie rozbawiła, jednak Taxi sprawiło, że wybuchnęłabym śmiechem gdyby nie głupia sąsiadka babci zza ściany. 'jest urocza'.
Pozdrawiam i cieszę się, że spodobał się Tobie Katalog Osobowości. Zapraszam do obserwacji -->
swide-swide.blogspot.com
Świetny nagłówek - to jako pierwsze muszę przyznać. ;d
OdpowiedzUsuńRzeczywiście, jakby spróbować którykolwiek ze zwyczajów obcokrajowców (choćby naszych zachodnich lub południowo-zachodnich sąsiadów) próbować przenieść do Polski, to mielibyśmy taki burdel, że Polaczki nie wytrzymałyby z nerwów. Cóż za przewrażliwiony naród tworzymy...
czytając o tym z ręcznym... hahahah, no nie mogę, to brzmi tak śmiesznie jak to opisujesz :D "luuuzik" :D
OdpowiedzUsuńNajbardziej podoba mi się ta tradycja z waleniem się młotkami po głowach;DD Szkoda ,że u nas takiej nie ma!;)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci tej wyprawy;)
Chyba nigdy nie słyszałam żadnych stereotypów o Portugalczykach :D w sumie taki luz jest ok ale gdy jest się Polakiem to ciężko jest się pozbyć tego myślenia, że nie możesz wyjść z domu bez zamykania wszystkich zamków.
OdpowiedzUsuńjeżu! jeżdzisz po świecie,
OdpowiedzUsuńa siedzie w internecie.
Słońce świeci na me nogi,
ich biel sprawia mi ból błogi.
Portugalia gdzieś w Afryce,
małże i kałamarnice.
Polska wieś najlepsza z wielu
tak powiedział Chłop w Weselu
U nas w Polszce z młotkiem w dłoni,
jesteś winna każdej zbrodni.
Wpierdol tu dostaniesz prędzej,
Słabych rymów jeszcze więcej.
ooo, jeśli dobrze pamiętam (a raczej nie pamiętam) to nie słyszałam jeszcze żadnych stereotypów o Portugalczykach.
OdpowiedzUsuńekstra wyprawę miałaś, zazdroszczę Ci! :D
Jezu Bina, Twoje przeżycia są coraz lepsze. Na pewno przebijają moje: dziś weszłam w wannę i mam teraz siniaka- historyjki. Zazdroszczę wyjazdu, sama gdzieś bym się wybrała, ale jadę za dwa tygodnie do Polski więc nie narzekam.
OdpowiedzUsuńA i ten nowy nagłówek! ♥♥♥ Sama pracuję nad moim :)
Nie dziwię się, też lubię spontaniczne wypady gdziekolwiek. :) Obecnie jestem w Chorwacji, mam nadzieję, że uda mi się w wakacje jeszcze parę miejsc odwiedzić :)
OdpowiedzUsuńzazdroszcze, mam nadzieje, ze nastepnym razem tfuj samolot spadnie do morza
OdpowiedzUsuń~anonim mateosh~
Chciałabym pójść na taką portugalską imprezę :D.
OdpowiedzUsuńBina podróżniczka, który o mały włos nie zderzyła się z budynkiem. Co za historia. Chyba bym zjechała tego taksówkarza od maderfakerów. :D
OdpowiedzUsuńNa tym avku wyglądam jak po amputacji dłoni :D
UsuńAle to jest śmieszne! :D
OdpowiedzUsuńtakie święto z młotkami przydałoby się i u nas na odstresowanie ;p
OdpowiedzUsuńHaha, ale tradycja - uderzanie młotkiem o głowy :D Spoko :D
OdpowiedzUsuńCześć. Pierwszy raz słyszę o czymś takim, jak uderzanie młotkiem w głowy. U nas by coś takiego nie przeszło.
OdpowiedzUsuńHa, ha, to mieliście przygodę z taksówkarzem i jego zapominalstwem. Dobrze, że nic nie rozbiliście, bo jeszcze by kazali wam zapłacić, czy co.
A gdzie reszta zdjęć? Coś skromniutko.
Pozdrawiam ciepło, Gocha :)
Ależ Ci zazdroszczę! Świetne będziesz miała wspomnienia na starość ' a wiesz syneczku, że w tym i w tym kraju robiłam to i to ;D '.
OdpowiedzUsuńCudownie, ze podróż Ci przypadła do gustu, bo nie ma nic gorszego niż stracony czas! :)
ale super! też muszę zwiedzić Portugalię - na razie jade mieszkać do Hispzani ;)
OdpowiedzUsuńale to chyba polskie: 'bo ukradną' ;D norma ^^
świetne zdjecia, zazdroszcze ;o
OdpowiedzUsuńu mnie konkurs, a do wybrania bon o wartości 30 zł do wykorzystania w sklepie "alefarcik", zapraszam :)
Taksówkarz wygrał wszystko. Czytając to poczułam się jakbym czytała książkę. :D
OdpowiedzUsuńNawet szablon zmienił się na bardziej podróżniczy! :)
OdpowiedzUsuńŚwięto młotka czy jak tam ono się nazywa mnie powaliło! xd i o ile się nie mylę to na zdjęciu widzę Binę pukającą policjanta?
Binko.
OdpowiedzUsuńPotem napisze więcej bo się do pracy spieszę.
Piękne wyszłaś po prostu. Gratuję. Jakoś inaczej niż zawsze.
Tak romantyczniej i dynamiczniej. Że się tak wyraę jadąc metrem:)
I nagłówek bloga super wakacyjny :)
OdpowiedzUsuńBo mnie drzwi w metrze przytrzasną!
Lecę!!!!!!!!!!!!
Ach, dlaczego mnie moj ukochany nigdzie nie zabierze ? Fajny aglowek ! :D
OdpowiedzUsuńnie ukrywam, ze Ci zazdroszcze :D tez bym sie ruszyla w podroz gdzies, gdziekolwiek, ale dobra, w tym roku pozwiedzam Warszawe.
OdpowiedzUsuńciekawa akcja w taksowce 8D jeszcze ciekawsza reakcja kierowcy, ktory najwidoczniej nie przejal sie zbytnio tym, ze jego samochod wraz z pasazerami mogl w cos puknac. aaa co tam, zdarza sie, lol.
smutno tak u Ciebie, tak... czarno :<
Ja! Ale Ci fajnie, zazdroszczę, przeżyć coś takiego. Impreza niesamowita, u nas nigdy czegoś takiego sie nie spotka :D Cieszy, że wróciłaś i przychodź z nowymi wywodami częściej, bardzo proszę! :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję filmu "W rytmie serca", www.filmowe-abecadlo.blogspopt.com :)
OdpowiedzUsuńmłotki i taksówkarz wygrywają ;p
Usuńzazdroszczę, chciałabym sobie trochę po podróżować ;)
Zasadnicze pytania - wino konsumowałaś? :D
OdpowiedzUsuńPodróż musiała być ekstra, świetne zdjęcia i wspomnienia ;)
I tak mnie natchnęło - wyobrażasz sobie reakcję polskiego policjanta, żeby go tak palnąć młotkiem? Nieważne z jakiej okazji :D
UsuńBina, zazdroszczę Ci tych podróży. "Jak będę duża też tak będę robić!" Hah.
OdpowiedzUsuńAkcja z młotkami naprawdę zadziwiająca, no i świetny nowy nagłówek. Idealnie tutaj pasuje.
Pozdrawiam (:
swietne zdjęcia, które faktycznie mobilizują do przekonania się samemu o wszystkim!:D
OdpowiedzUsuńale uśmiałam się strasznie czytając o tych młotkach:D
chyba Twoim hobby są podróże;) dobrze mieć coś co się kręci ponad wszystko:D
OdpowiedzUsuńjeśli interesujesz się choć troszkę psychologia to zapraszam do mnie:D
OdpowiedzUsuńKarina w dużej mierze pomogła mi w moim poprzednim szablonie, nie wiem, czy widziałaś. Miałam wtedy nagłówek z piórkiem xD a ten obecny w sumie to sobie sama przerobiłam. :)
OdpowiedzUsuńCzy Ty bijesz młotkiem policjanta, na tym zdjęciu? hahaha xd
Oj, w ostatnim czasie mój blog przeszedł tyle metamorfoz, że naprawdę łatwą sprawą było już pogubić w tym kiedy ktoś mi pomagał robić szablon, a kiedy robiłam go sama. Więc nie ma się co dziwić xD i dziękuję ;*, ale co to tam za talent, żaden! :) faktycznie - Bina uderzająca policjanta młotkiem w łeb - widok bezcenny. Hahaha wydrukuj sobie to zdjęcie, włóż w ramkę i powieś nad łóżkiem haha xDDD
UsuńEj,ja też chcę taki młotek! ^^
OdpowiedzUsuńPortugalia! Moja siostra była tam kilka lat temu :) Ogólnie to ona w naszej rodzinie jest podróżniczką, couchsurfuje regularnie :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę takiej wycieczki :-) Co kraj, to obyczaj i inne podejście do życia :-)
OdpowiedzUsuńNie no świetna zabawa musiała być z tym młotkiem szkoda że u nas nie ma czegoś takiego :D
OdpowiedzUsuńCześć, wkurzająca mnie koleżanko (bo masz wakacje i pełen chill i świetnie się bawisz) byłam tu w poszukiwaniu nowości :D
OdpowiedzUsuńweronikarudnicka.pl
Powiem ci, że... masz świetny nagłówek! :) O matko, ale miałaś przygodę z tą taksówką! Ja bym chyba srała w gacie, jakby mnie ktoś zostawił z niezaciągniętym ręcznym na górce. Serio. Akurat wybieram się do Hiszpanii niedługo, rzut beretem do Portugalii, ale mam nadzieję, że tam ludzie nie są aż tak beztroscy. Chociaż czasami beztroska się przydaje. No i zazdroszczę ci tej zabawy młotkami - sama chciałabym spróbować. <3
OdpowiedzUsuńMi nie jest smutno po ukończeniu gimnazjum - nie wspominam tego okresu dobrze, chodziłam do mało przyjemnej szkoły. :) Dlatego tak strasznie się cieszę, że idę do liceum! Już na jednym byłam, było całkiem fajnie. Teraz czeka mnie KOL, tutaj będzie zabawa na całego. <3 Ja również pozdrawiam. :))
Portugalia! Piękny kraj, jednak Hiszpanii i tak nic nie pobije. Wydaje mi się jednak, że kraje są bardzo zbliżone do siebie pod względem kultury i tradycji, chyba, że się mylę. :)
OdpowiedzUsuńŚliczne zdj <333 zazdroszczę takiego wypadu :D
OdpowiedzUsuńJa również Ci zazdroszczę. Też chcę do Portugalii :) Post przepełniony pozytywną energią, którą czuje się dosłownie wszędzie wchodząc na twojego bloga.
OdpowiedzUsuńportugalia to kraj o ktorym marze
OdpowiedzUsuńzawsze powtarzam ze jak tam dobr eto moge umierac ;P
swietne zdjecia
brakuje mi tylko uwiecznionych na fotografii przystojnych portugalczykow ;p
Jestem przesiąknięta zazdrością! Francja, Portugalia... no i zgadzam się z Żanetą, że brakuje zdjęć przystojniaków!
OdpowiedzUsuńlekkiebzdury.blogspot.com
Binko. Teraz mam czas. W pracy bardzo dużo pracy. I dobrze w sumie.
OdpowiedzUsuńGrafika piękna, wakacyjna, dynamiczna. Twoja fotka inna niż przedtem. Bardziej romantyczna, mnie w typie cyborga:)
Czyli laska waniliowo-poziomkowa:)
Przypadkowo oglądałem parę dni temu film w NG o Portugalii. Bo też w sumie tego kraju nie znałem, nie znam.
Jak pracowałem w Irlandii to też mieszkań się nie zamykało. A piękny segment dobrze wyposażony gdie mieszkałem był zamknięty na zwykły zamek yalowski :)
A technik jak coś w domu robił to podczas naszej nieobecności. I wtedy kluczyk się w drzwiach załatwiało. W Polsce to nie do pomyślenia jest.
Pozdrawiam serdecznie przed późnym obiadem :)
No własnie wiem! Będę przed 20 jak będę kończyć technikum! To już nadaje się tylko do odstrzału.. xdd
OdpowiedzUsuńCzuć przez litery, że dobrze się bawiłaś!
OdpowiedzUsuńZostawianie kluczy do domu... o tym samym bym pomyślała, noł łej, na pewno coś ukradną, podpalą, zostawią dom bez fundamentów.
Akcja z młotkiem, to chyba jedna z ciekawszych różnic międzykulturowych ;)
Zmiany na blogu świetne!
Walnęłaś młotkiem policjanta, hahaha :D A ta scena z samochodem niezła :D Dobrze, że nic wam się nie stało ;P
OdpowiedzUsuńHaha, ja za niedługo będę musiała sobie wykupić, żeby dobrą miejscówę zająć! xdd
OdpowiedzUsuńdzis u mnie pierwszy dzien słoneczny od niepamiętnych czasów.. i akurat mam wolne :D basen all day i piwko.. cos pieknego :D
OdpowiedzUsuńa tu masz koncert na którym ostatnio byłam, obczaj nas na scenie :P tego jeszcze nie było haha
http://www.youtube.com/watch?v=8ODOPpRvYCk
pozdro :*
Emigruję do Portugalii.
OdpowiedzUsuńJak tam taki wszechobecny chill panuje, to ja tam chcę.
Historia z młotkami wymiata, właśnie takie zabawy lubię :D
Pięknie wakacyjnie wyglądasz, super zdjęcia!
Piąteczka, baw się dobrze w tej Krainie Luzu :)
Ale Ci zazdroszczę tego weekendu :) A co do przygody z staczającą się taksówką, miałam coś w podobie kiedyś, ale to nie była taksówka. Sęk w tym, że był ręczny, ja go zaciągnęłam, ale niestety chyba nie działał, bo samochód się nie zatrzymał. Na szczescie nie była to wielka górka i zamochód się w końcu sam zatrzymał.
OdpowiedzUsuńO rany, ależ mnie rozbawiłaś swoją historią! ;D Czyli Portugalia jest krajem nadającym się na oderwanie się od stresów i wyluzowanie ;)
OdpowiedzUsuńhello darling, u have a great blog, really like it, maybe you want to visit mu=y blog too, I have a giveaway that it's running right now, and u can win some amazing clothes!!!
OdpowiedzUsuńhttp://idareyoutobefashion.blogspot.ro/2013/07/give-away.html
dziękuje :) to akurat tak wyszło ;)
OdpowiedzUsuńbędę, będę! ^^
a ty dalej zwiedzaj świat - podziwiam Cię za to!
Binko. Wiesz ile ja bym chciał pozwiedzać? Ale naprawdę jest bardzo ważne z kim. I o to jest trudniej niż na przykład o jakąś egzotyczną wyspę:)
OdpowiedzUsuńA napisałem u Ciubie jak widzę. Każdy z nas widzi inaczej.
Pozdrawiam z warszawskiego piekarnika.
Vojtek
A z Portugalią kojarzy mi się klub piłkarski Benfica Lizbona. Oraz piłkarz Eusebio. Też Portugalczyk. Ale to już historia :)
W Warszawie teraz tropiki...........Mniej egzotyczne ale jednak :)
ahh Portugaliaa:)
OdpowiedzUsuńnahahaha, JP mnie powaliło, i fuuuj, nie zjadłabym zupy z tostem, weź, nie obrzydzaj mi mojego śniadania :d
OdpowiedzUsuńi tak w ogóle, uroczy nagłówek! :D
Portugalia ty szczęściaro <3 żadnego fado nie słyszałaś? :)
OdpowiedzUsuńTe młotki mnie rozwaliły... dla ludzi którzy widzą to pierwszy raz tak aimpreza musi być dziwnym przeżyciem :D Za to przy takiej akcji z samochodem to bym chyba umarła ze strachu albo wyskakiwała z samochodu :D
No i piękna nowa grafika, podróżnicza :)
Cudowna wycieczka! Tak Ci zazdroszczę tej plaży!!! A co do kanapek pływających w dziwnym sosie - ja też nie wiem jak oni to mogą jeść - paskudztwo! ;)
OdpowiedzUsuńfajna ta akcja z młotkami! :D a szablon jest genialny! ;)
OdpowiedzUsuńO rany ja bym tak nie wytrzymala :O) Czemu nie jedziecie razem. ?
OdpowiedzUsuńZnalazlas kogos do autostopu ? :D
OdpowiedzUsuńKiedy dotarłam do "jakiejś debilnej komedii", parsknęłam śmiechem, bo w mojej wyobraźni cała sytuacja naprawdę nabrała zabawnego charakteru. Z młotkami to też ciekawa akcja. :D
OdpowiedzUsuńP.S. I też nie zostawiłabym w domu obcych. Z tego samego powodu co Ty. ;)
ale tam pięknie, zwłaszcza ostatnie zdjęcie o tym świadczy:) no i super wakacyjny nowy nagłówek ;D
OdpowiedzUsuńBinko!
OdpowiedzUsuńMnie nie zawsze wychodziło jechać z kimś. Sporo jak byłem młodszy to sam jeździłem. W Tatry, nad morze na rybki.
Teraz sobie nie wyobrażam, żebym sam pojechał. Ale przecież różnie się może zdarzyć.
Życzę Tobie szczęśliwej podróży. Masz fantazję, uczysz się, pracujesz, planujesz i marzysz.
To co jeszcze można wymyślić???????
Pozdrawiam po truskawkach z cukrem i kefirem:)
I jeszcze raz napiszę, ze ta Twoje fotka to KWINTESENCJA WAKACJI. Czyli najlepszy okres młodości. Tak mi się wydaje.
\Hej!
Coś w tym jest, że południowcy żyją zdecydowanie bardziej bezstresowo niż my. Pamiętam, że w Grecji ludzie zostawiali otwarte okna w samochodach (i jakoś nikt niczego nie kradł). W Rumunii zaś normą było zostawianie klientów samopas w barze i wyjście sobie kelnerki na papieroska (i też nikt nic nie zrobił). Nas, Polaków, dziwią takie zachowania, ale tam to chyba standard ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Zobaczymy! Tak lubię planować, snuć marzenia itp. Jak dawniej:) Kiedy się mialo wakacje a nie urlopy:)
OdpowiedzUsuńDwie porcje zjadłem tych truskawek. A teraz czereśnie żółto czerwone zjem:
Smacznego
Vojtek
o ja Cię kręcę BINA gdzie Cię wywiało/???:D
OdpowiedzUsuńPiasek polecam, długo się utrzymuje i ładnie wygląda :)
OdpowiedzUsuńaaaaaaaaa genialnie :D taki luzik to ja rozumiem, szkoda, że w PL ludzie nie sa tak wyluzowani! przydałoby się :D zazdraszczam Bina!
OdpowiedzUsuńa czuję, że Ty czujesz wolność. Szeroko pojętą:)
OdpowiedzUsuńU mnie urlop we wrześniu. I się cieszę. Bo jak wszyscy przyjadą to my wyjeżdżamy:)
Wczoraj to sobie jeszcze zjadłem makaron z pesto. Dziś ma być ponad 30 stopni C. I podobno Warszawa jest teraz najcieplejszą stolicą europy.
Jest nieduża część ludzi z fantazją życiową. I ty taka jesteś a także O. z miasta G. nad morzem B. Oraz u ujścia rzeki W.
V. znad rzeki W. :)
I to słoneczko po lewej stronie dobrze wygląda. Brawa dla grafika!
Okno mam szeroko otwarte i przepraszam ale klata goła.
Zapowiada się pogoda , na którą się rok czeka :)
Normalnie zazdroszczę *.*
OdpowiedzUsuńjejuuuu ale zazdroszcze portugalskiego powiewu luzactwa :D
OdpowiedzUsuńcóż... trzeba przyznać, że zabawa jest nieco dziwna, nie wiem, czy chciałabym, żeby masa ludzi pukała mnie młotkiem (słowo "pukać" faktycznie jest dziwne i nie to, żebym miała spaczone myśli czy coś :D)
OdpowiedzUsuńWcale nie wypada pisać regularnie :) To Twój blog i jeśli nie masz na to czasu, to nie piszesz :) Nie byłam nigdy w Portugalii, ale to Polakom przydałoby się więcej luzu, może sprowadzimy u Portugalczyków? :D
OdpowiedzUsuńnie dziwię się, też musiałabym to uwiecznić! xd
OdpowiedzUsuńMłotki i ta akcja z samochodem - mistrzostwo:) Dobrze,ze wszystko się pozytywnie skończyło i masz w zanadrzu anegdotkę do opowiadania w towarzystwie.Portugalia musi być cudowna.
OdpowiedzUsuńNapiszę tylko jedno-jak ja Ci zazdroszczę...Tego wyjazdu i w ogóle. A co do promotora-mam nadzieję, że jeśli faktycznie pogada z tą kobietą, to bardziej mi to pomoże niż zaszkodzi...
OdpowiedzUsuńNo, troszkę Cę tu nie było - trzeba przyznać ;)
OdpowiedzUsuńFajnie tak się stukać! Tez bym sobie kogoś suknął...
... młotkiem :D
Portugalia jest przekapitalna!
Mnie się strasznie podobały tamtejsze tramwaje. No wypas jak nic :)
O takie: http://2.bp.blogspot.com/_q_WGHXnqn-Q/TRECRmpNFwI/AAAAAAAABRA/hVUQ021Fa7Q/s1600/Lisbon+tram.jpg
W tych magicznych wąskich uliczkach doprawiają ten bajkowy klimat. Bosko. Lisbonę polecam na następny raz :)
Mój przyjaciel był pół roku w Porto na erasmusie - chwali sobie ogromnie Portugalię. Chyba mu się (i Tobie) nie dziwię bo czytając ich "wieszcza" Pessoę - spotykam się w literach z kimś niezwykle sobie bliskim ;)
OdpowiedzUsuń